28 września, 2026

Viralowe newsy • ciekawostki • trendy

Na czasie

Dzieci, influencerzy i reklamy. UOKiK sprawdza materiały Wojana

Influencerzy od dawna są dla dzieci czymś więcej niż tylko twórcami internetowych filmów. Dla młodszych widzów mogą być autorytetami, których opinie i zachowania mają duży wpływ na ich decyzje. Problem pojawia się wtedy, gdy rozrywka zaczyna płynnie łączyć się z reklamą.

Właśnie temu przygląda się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W lipcu 2026 roku UOKiK poinformował o postawieniu zarzutów dwóm influencerom gamingowym, w tym twórcy działającemu pod marką Wojan. Urząd analizował m.in. materiały publikowane na kanałach WojanGames, WojanPlus i wojanteam_pl.

Reklama w środku rozrywki

Według UOKiK problemem jest sposób, w jaki promocja produktów pojawia się w materiałach kierowanych do młodszych odbiorców. Reklamowane produkty, takie jak odzież, napoje czy artykuły szkolne, miały być częścią narracji materiałów gamingowych, zamiast występować jako wyraźnie oddzielony komunikat reklamowy.

Urząd zwraca uwagę również na stosowanie komunikatów wywołujących presję zakupową. Chodzi m.in. o sugerowanie ograniczonej liczby produktów, krótkiego czasu na zakup czy tego, że inni widzowie już je kupili.

Dlaczego dzieci są szczególnie chronione?

Dziecko nie zawsze potrafi ocenić przekaz reklamowy tak samo jak dorosły. Młodsi odbiorcy mogą mieć trudności z rozpoznaniem, że fragment filmu, który wygląda jak zwykła zabawa lub rozmowa z ulubionym twórcą, ma jednocześnie cel sprzedażowy

UOKiK podkreśla, że dzieci nie mają jeszcze w pełni rozwiniętej zdolności krytycznej oceny treści marketingowych. Duże znaczenie ma też zaufanie do influencera oraz potrzeba przynależności do grupy rówieśniczej.

Dlatego przepisy szczególnie chronią najmłodszych przed agresywną reklamą. Zakazane może być bezpośrednie nakłanianie dzieci do kupowania produktów albo zachęcanie ich, aby namawiały do zakupów rodziców czy innych dorosłych.

Co dalej z Wojanem?

Na tym etapie mowa o zarzutach i postępowaniu UOKiK, a nie o prawomocnym stwierdzeniu naruszenia prawa. Urząd będzie badał, czy sposób prowadzenia działań promocyjnych spełniał przesłanki niedozwolonej praktyki.

Jeśli zarzuty się potwierdzą, przedsiębiorcom może grozić kara do 10 proc. obrotu, a osobie zarządzającej Wojan Group – do 2 mln zł. UOKiK zaznacza jednak, że są to maksymalne możliwe sankcje, a nie kara, która została już nałożona.

Sprawa pokazuje jednak szerszy problem internetu: granica między treścią rozrywkową a reklamą może być dla młodego widza bardzo cienka. Im większą popularnością cieszą się influencerzy wśród dzieci, tym większe znaczenie ma to, w jaki sposób wykorzystują zaufanie swoich odbiorców do promowania produktów.